Sprawdzony sposób na problem z płynnością fiansową – lipcowe gdybanie #2

płynność fiansowa

Zakładając działalność gospodarczą wmówiono, mi że bilans zysków i strat to podstawa zdrowego “biznesu”.

Witaj w kolejny #BiznesWednesday i  czas kolejne lipcowe gdybanie. Należy Ci się wyjaśnienie. Cykl lipcowy gdybanie stworzyłem z myślą o przyszłych przedsiębiorcach. Jeżeli chcesz, planujesz stworzyć własny biznes to ten cykl luźnych a zarazem praktycznych przemyśleń biznesowych, z pewnością Ci się przyda.

Jeżeli jesteś już przedsiębiorcom lub wolisz być pracownikiem etatowym to zapraszam w sierpniu. Gdzie #BiznesWednesday będzie miał charakter bardziej merytoryczny i konkretny.

Lipiec to czas rozluźnienia i relaksu dla większości biznesów, więc i charakter treści ma bardziej luźny. Choć tematyka poruszana w lipcowym gdybaniu może nie jednej osobie zredukować liczbę przyszłych problemów.

“Zabiegamy o rzeczy, które możemy tworzyć, a zapominamy o rzeczach które nieubłaganie i bezpowrotnie tracimy.”

Wróćmy do dzisiejszych rozważań. Dlaczego sądzę, iż znam sposób pewny i sprawdzony na utratę płynności finansowej.

Bo jestem praktykiem i nie raz udało mi sią ja tracić. Oczywiście na łamach tego wpisu nie jesteśmy w stanie omówić wszystkich czynników jakie mają wpływ na jej utratę. To nie realne.

Sądzę że jednym z bardziej istotnych rzeczy jakie powodują iż kasa na koncie firmowy topnieje to nie dostrzeganie wartości czasu.

Tracimy niezliczone ilości minut na próbę wymyślenia koła na nowo i odzyskanie dawnej zdolności do generowania zasobów finansowych na koncie. Zapominając o tym że analiza tego stanu rzeczy zajmuje sporą część czasu młodemu przedsiębiorcy.

“Gdy statek nabiera wody nie zastanawiaj się dlaczego zrobiła się dziura, tylko szukaj wypełnienia aby tą dziurę zatkać”.

Kolejny z serii banałów, ale ten banał ogranicza problem do minimum. Z doświadczenia wiem, że gdy robi się grząsko. Adrenalina na skutek zaistniałej sytuacji cofa intelekt do czasów ludzi pierwotnych. Większość młodych adeptów przedsiębiorczości. Starym też się to zdarza, choć rzadziej.

Zaczynają w panice poszukiwać dodatkowych źródeł finansowania. Gdy płynność finansowa znika, zaczyna się wielka gonitwa o instytucjach finansowych, inwestorach itp w poszukiwaniu dodatkowych pokładów zasobów finansowych.

W analogii do statku panicznie załoga zaczyna machać wiadrami próbując wypompować wodę za burtę.

Ani nie jest to efektywne, ani nie rozwiązuje bieżącego problemu. Woda dziurą nadal się przedostaje na pokład.

Weź głęboki wdech… i poczekaj na powrót własnego intelektu.

W sytuacji kryzysowej najlepszą rzeczą jaką można zrobić to przestać myśleć i dotlenić organizm. Gdy dopada cię niebezpieczny negatywnie wpływający stres i odczuwasz paraliżujący dyskomfort z tego odczucia, to zrób pauzę.

Wyłącz telefon idź na spacer na świeżym powietrzu. Postaraj się aby ciśnienie tętnicze i rytm serca powróciły do normalnego stanu.

Zaufaj mi psychologia zna wiele skutecznych technik adekwatnych do tej sytuacji.

No tak ale statek nadal tonie!!!

Co za różnica czy zanurzenie statku pogłębi się na skutek nieskutecznych działań (machanie wiadrami bez sensu), czy z powodu chwilowego braku działań.

Ten brak da Ci cenny czas na zaplanowanie działań prowadzących do rozwiązania problemu.

Gdy wiosłujesz wiadrem nie płyniesz do celu. Takie działania zużywają niesłychaną część energii, a dotychczasowe bieżące sprawy zostają zepchnięte na drugi tor.

Czy statek stojący na pełnym oceanie jest w stanie długo się utrzymać na wodzie gdy cała załoga wiosłuje wiadrami?

W tym pytaniu już chyba dostrzegasz patologię tego zachowania. Logicznie zakładając, ów statek ma większe szanse na przetrwanie. Gdy będzie brnął naprzód jak najszybciej do najbliższego portu, a nie stał w miejscu opierając się rzeczywistości.

No dobrze, ale co ma to wspólnego z płynnością?

Przy pomocy tej metafory statku i wody na i pod pokładem. Chcę Cię uczulić na jeden bardzo ważny a zarazem pomijany fakt. To nie pieniądze są istotą biznesu.

Pieniądze to paliwo pozwalające płynąć okrętowi biznesu przez może rynkowe. Z kolei omawiana dziura w poszyciu statku to naturalne problemy z jakimi musi się borykać każdy okręt czy biznes.

Grunt by w ferworze zaistniałych problemów nie szukać paliwa aby łatać dziurę w pokładzie.

Sprawdzaj czy czas, który przeznaczysz na rozwiązywanie biznesowych problemów jest adekwatnie wykorzystywany do sytuacji.

Wielu trafnych i sukcesywnych decyzji biznesowych życzę Tobie i sobie.

Jeśli sądzisz, że ten artykuł jest ok lub chcesz coś dodać od siebie. To zapraszam komentarze są do Twojej dyspozycji.

Zachęcam cię również do pozostawienia kontaktu w moim newsletterze, wtedy będziesz na bieżąco z nowymi treściami. Do lektury których z tego miejsca cię zachęcam.

Dodaj komentarz